Category : PUBLIKACJE

Wywiad z hanshi Piotrkowiczem w USA

W amerykańskim prestiżowym Masters Magazine ukazał się obszerny wywiad z hanshi Tomaszem Piotrkowiczem pt. „Budo Inheritance”, w którym przedstawiono jego drogę w japońskich sztukach walki, zilustrowaną poglądami Senseja na rozwój i znaczenie karate oraz innych sztuk budo we współczesnym świecie. Trener Piotrkowicz wypowiada się tam tez o sekcji kubojitsu, która założył w Polsce i jej rozwojowi w w centrum jiu-jitsu MMA. Tekstowi towarzyszą na kilkunastu stronach fotografie z Polski i Japonii z praktyki karate, battodo, kobudo, jujitsu. Jest nawet zdjęcie z klasztoru Szaolin w Chinach. Całą stronę zajmuje m.in. zdjęcie hanshi Tomasza Piotrkowicza z treningu tameshigiri w Kamakura, w Japonii.

W tekście biograficznym podkreślono, że „shihan Tomasz Piotrkowicz” jest jednym z prekursorów karate w Polsce, a także że sprowadził do Polski szermierkę samurajską battodo oraz sportową chanbarę spochan.

Magazyn można ściągnąć w formie elektronicznej za niecałe 12 dolarów amerykańskich ze strony: www.MastersMag.com

magazyn budo

Hanshi Piotrkowicz w Forbes

W miesięczniku „Forbes” (kwiecień 2016) w cyklu „Forbes po godzinach” ukazał się artykuł Magdaleny Krukowskiej i Bogdana Możdżyńskiego pt. „Reset na tatami”.

W zapowiedzi artykułu pokazany jest trening kyudo oraz hanshi Tomasz Piotrkowicz w stroju samurajskim, stojący z mieczem katana w postawie hasso kamae. Tekst dotyczy Hanshi’ego: „Tomasz Piotrkowicz stworzył Warszawskie Centrum Karate i Szkołę Samurajów. Przychodzą do niego ludzie biznesu szukający w sztukach walki sposobu na sprostanie wyzwaniom rynku”.

forbes02

Fragmenty artykułu:

„Na ringach, matach dojo (sali ćwiczeń), w klatkach MMA coraz częściej widać ludzi biznesu. Przybywa ich w Centrum Aikido Aikikai w Warszawie, które stworzył i prowadzi sensei (nauczyciel) Roman Hoffmann,  w Warszawskim Centrum Karate założonym przez hanshi (najwyższy tytuł trenerski) Tomasza Piotrkowicza czy w fundacji Dantian mistrza Tai Chi Chuan Janusza Glińskiego, którego uczniów można spotkać codziennie m.in. w warszawskim parku Skaryszewskim. Sporty walki oferują nie tylko zwiększenie wydolności fizycznej, przekraczanie kolejnych stopni wtajemniczenia, ale jednocześnie rozwój osobowościowy i mentalny. Potrzebę takiego całościowego doskonalenia się dostrzega coraz więcej ludzi związanych z biznesem, właścicieli i menedżerów firm. Coraz częściej też wybierają mniej znane jeszcze u nas bardziej elitarne dyscypliny.

Jest nią choćby nowoczesne kendo zwane chanbara (elementy szermierki samurajskiej trenuje się miękkimi mieczami kodachi) i battodo(ćwiczenia ostrym mieczem shinken). Warszawskie Centrum Chanbara stworzył Tomasz Piotrkowicz  z synem Michałem. To on sprowadził battodo do Polski, które jest w programie jego Szkoły Samurajów, obok takich sztuk walki bronią jak kenjutsu, iaido, kobudo czy taiho-jutsu.”

” – W sztukach walki poprzez praktykę cielesną pracujemy nad stanem umysłu. Chodzi o to, by był on oczyszczony z napięć, złychmyśli, emocji. Ten stan oddaje japońskie określenie „mu no kokoro”, oznaczające „czysty umysł”. Wojownika, który to osiągnął, nazywano mushinem – mówi Tomasz Piotrkowicz, noszący też od ponad 20 lat tytuł shihana, czyli profesora sztuk walki, nauczyciela sensejów. Jego zdaniem szef firmy, który stał się mushinem, wygra każdą konfrontację na rynku. I dodaje: – Wschodnie sztuki walki to aktywna medytacja, dążenie do precyzji poprzez systematyczną pracę nad sobą. Osiąga się kolejne cele, które pomagają w samodoskonaleniu.”

forbes03

forbes04

Tomasz Piotrkowicz w książce

W USA ukazał się piąty tom bestselleru „Karate Masters„.

Autor – Jose Fraguas od ćwierćwiecza zbiera wywiady z największymi ekspertami karate i innych sztuk walki. W piątym tomie, obok takich sław, jak: Hideo Ochi, Masaru Miura czy Takemasa Okuyama znalazł się też nasz mistrz – hanshi Tomasz Piotrkowicz. Zawarty z nim jest obszerny wywiad i wiele ciekawych zdjęć z różnych sztuk walki, jakie uprawia Hanshi. Jest tam także o jiujitsu MMA.

Autor każdy wywiad opatruje krótkim przydomkiem, sentencją charakteryzującą daną osobę i przytacza w skrócie jego życiorys. Przy mistrzu Piotrkowiczu znajduje się sentencja „Budo Inheritance”, co można przetłumaczyć jako „dziedziczenie budo – japońskich sztuk walki”.

Pozycja ta będzie do kupienia w Klubie. Poniżej zdjęcia okładki tej ciekawej książki oraz pierwsza strona wywiadu z mistrzem Piotrkowiczem.

karate budo mma master mistrz

budo mma karate masters

interview karate budo

Ćwiczenia dla mężczyzn Teodora Sztekkera (1928 r)

1) Najpierwszem ze wszystkich ćwiczeń musi być zawsze głębokie oddychanie, najlepiej przy otwartem oknie. Robić je należy zaraz po opuszczeniu pościeli. Oparłszy ręce na biodrach wciągać w płuca najwięcej, jak się da, powietrza, pomagając sobie poruszaniem ramion lekko w górę i w tył. Nabrawszy pełne płuca powietrza wydychać je, tak to sobie obliczając, by wydychanie trwało 5 razy dłużej, niż wdychanie, co można uskutecznić, patrząc na zegarek, lub głośno licząc.
ćwiczenie to reguluje działalność płuc i serca i przygotowuje te organy do dłuższej pracy.
2) Ćwiczenia szyi. Dla Ćwiczeń tych należy rozstawić nogi na szerokość ramion i pochylać całe ciało wprzód tak długo, póki kolana, ręce, a potem i głowa nie dotknie się podłogi. Głowę należy oprzeć na czemś miękkiem w ten sposób, na niej tylko i na stopach się opierało. W tej pozycji obracać szyję w jedną i drugą stronę jednakową ilość razy. Ćwiczenie to należy prowadzić stopniowo, tem bardziej, że z początku, zwłaszcza u osób ze słabą szyją, może nastąpić rozciągnięcie ścięgien.
Obrotów 50 w każdym kierunku wystarczy, by nadać szyi piękną linię, giętkość i wytrzymałość. Oczywiście z początku trudno przy tem ćwiczeniu utrzymać równowagę, ale można sobie dopomagać rękami.
3) Ćwiczenia rąk. Dzielą się one na dwie części:
a) Należy stanąć równo i prosto, opierając rękę, tak by się nie ruszała, podniósłszy ją uprzednio na wysokość ramienia. Stojąc w tej pozycji i nie poruszając ręką, która jest sztywno wyciągnięta i oparta, drugie ramię zbliżać, to jest jakby dokręcać do przegubu łokciowego pierwszej ręki. Ćwiczeni to, jak każde, powtórzyć należy z jedną i z drugą ręką, a liczbę ćwiczeń powiększać stopniowo, wszakże nie wyżej 50.
Ćwiczenie to jest doskonałem dla wyrobienia tylnej części ręki, dając ramionom giętkość i wytrwałość a płucom pewną pasywną pracę (ściskanie się i rozszerzani pod wpływem ściskania się i rozszerzania się klatki piersiowej przy normalnym oddechu). Jest to ulubione ćwiczenie atletów indyjskich.
b) Ręce, ściśnięte w pięść, przy pozycji dłońmi do góry – wyciągnąć przed siebie i umieścić jedną na drugiej w ten sposób, żeby zewnętrzna część kiści jednej ręki leżała na wewnętrznej części drugiej. Następnie powoli przyciągać obie ręce do piersi, przyczep ta, która jest na zewnątrz, ciągnie, a druga się opiera.
Jest to ulubione ćwiczenie japońskie, doskonale rozwijające całą rękę, dające zarazem sposobność do kształcenia siły woli. Ciągnąć i opierać się należy z całej siły, zmieniając ręce tak, by obie pracowały. Doprowadzenie liczby tych ćwiczeń do trzydziestu wystarcza w zupełności.
4) Ćwiczenia nóg dzielą się na trzy części, następujące szybko po sobie.
a) Każdemu znane przysiady, które powinno się robić jeden na całej stopie, a jeden na palcach. 50 w zupełności wystarczy.
b) wypady, które się powinno robić na każdą nogę po kolei, W tym celu należy stanąć tak, żeby pięta jednej nogi dotykała środkowej wewnętrznej części stopy drugiej nogi. Z tej pozycji zrobić jak największy krok w prawo lub lewo, opadając całym ciężarem na nogę, robiącą wypad, która będzie zgięta, podczas gdy druga powinna być zupełnie sztywna i wyprostowana w kolanie.
Ćwiczenie to wyrabia elastyczność ścięgien oraz sile i wytrzymałość wszystkich mięsni nóg. Doprowadzić do 20 wypadów każdą nogą.
c) Cały tułów pozostaje nieruchomy, podnosimy tylko to jedną, to drugą nogę, nie zginając jej, możliwie najwyżej naprzód, wbok i wtył. Liczba 30 dla każdego ruchu i dla każdej nogi przedstawia maximum.
Ćwiczenie to daje ładną budowę nogi, giętkość i elastyczność, będąc jednocześnie pewnem ćwiczeniem dla mięśni brzucha.
5. Ćwiczenia brzucha składają się z dwóch części.
a) Położyć się na dywanie nawznak i podnieść jednocześnie ręce i nogi w ten sposób, żeby palce rąk i nóg się zetknęły, poczem wrócić do pierwotnej pozycji. Należy przytem uważać, żeby ręce i nogi równocześnie się podnosiły, a nogi nie były zgięte w kolanach. 30 ruchów wystarczy.
b) Ta część ćwiczenia służy do wyrobienia tak zwanego „stalowego gorsetu mięśni”, i powinna nastąpić zaraz po pierwszej. Należy stanąć prosto, rozstawiając nogi na szerokość ramion. Prawą rękę wyciągnąć za siebie tak, by dotknąć nią lewego w dolnej jego części. Z tej pozycji wyrzucić rękę naprzód obracając całym tułowiem, dotykając prawego uda lewą ręką. Następnie to samo drugą ręką, obracając w drugą stronę tułowiem, poczem nogi winny pozostać najzupełniej nieruchome. Po 100 ruchów dla każdej ręki.
6. Doskonałem ćwiczeniem dla całego ciała będzie odpychanie się od ściany, czy innego jakiegoś stałego przedmiotu. W tym celu należy stanąć o 1 do 2 kroków od ściany i, ciągle stojąc prosto i w niezmienionej pozycji, opuszczając się cała siłą na ścianę, zginając rękę, odpychać się od niej to jedną, to drugą wyciągniętą sztywno ręką. Liczbę odepchnięć doprowadzić do 200 dla każdej ręki.
7. Chodzenie na czworakach – ćwiczenie mające ogromne znaczenie dla ludzi otyłych, gdyż w krótkim stosunkowo czasu pozbawia ich brzucha. Niemniej przyda się ono i szczuplejszym, wyrabiając sprężystość, siłę i wytrzymałość całego ciała. Działa również doskonale na funkcje wewnętrznych organów, jak płuc, żołądka i serca.
W tym celu należy się opuścić na ręce i zrobić parę kroków na rękach i nogach jednocześnie. W ciasnym pokoju można się przy tem posuwać naprzód i wtył. Liczba kroków powinna dojść z czasem do 300.
Te siedem ćwiczeń, wykonanych rano, przed pierwszem śniadaniem, powinno być zakończone 10-ciu głębokiemi oddechami.
Następnie należy wytrzeć całe ciało z początku ciepła, potem zimną wodą z dodatkiem soli kuchennej (łyżka stołowa na litr wody), osuszając się następnie aż do czerwoności skóry włochatym ręcznikiem. Ćwiczenia winny następować jedno po drugiem. Tylko, jeżeli serce nie wytrzymuje wysiłku, albo ćwiczący czuje zmęczenie, można robić małe przerwy między ćwiczeniami, wypełniając je miarowem chodzeniem.
Jako kostium najodpowiedniejsze będą krótkie spodenki i gimnastyczne pantofle. Wykonywać należy ćwiczenia na pół godziny przed jedzeniem, a nigdy wcześniej, jak w dwie, lepiej jeszcze w cztery godziny po ostatniem jedzeniu.

Okres przygotowawczy wg Władysława Pytlasińskiego (1929 r.)

Aby przystąpić do uprawiania zapaśnictwa konieczne jest uprzednie przygotowanie, mające na celu przysposbienie mięśni, stawów, nerwów, serca i organów oddechowych, rozwinięcie klatki pierściowej oraz przyzwyczajenie całego systemu mięśniowego do wzmożonej pracy. Te zabiegi wstępne uskutecznić należy pod okiem doświadczonego trenera, zdjącego sobie sprawę z ogólnego stanu fizycznego i wyrobienia ćwiczącego. Długość tego okresu zalezna jest od indywidulaności ćwiczącego, od jego fizycznych danych, co kierownik czy instruktor prowadzący ćwiczenia orzec powienien. W każdym razie takie przygotowanie polegające na ćwiczeniach wolnych systemem Linga czy Buhka, zaleca sie jak najusilniej.
Amator uprawiający sport zapaśniczy, oddany przytem pracy zawodowej, co najmniej trzy wieczory powinien poświęcić na ćwiczenia przedtreningowe. Podkreślam – amator, bo nie leży w interesie społeczeństwa wychowanie zawodowych sportowców.
Rozpoczęcie walki bez przygotowania moze pociągnąć za sobą niepożądane następstwa: rozciągnięcia ścięgien, wywichnięcia stawów, a często złamania kości i t. p. Serce nieprzygotowane, czyli przez stopniowo praktykowane wysiłki nie rozwinięte, może być powodem silnych niedomagań, nierzadko przechodzących w stan chroniczny. By tego uniknąć, nalezy cierpliwie uprawiać ćwiczenia wstępne, zalecone przez kierownika i nie spieszyć się z rozpoczęciem walki.
Kto pragnie zostać zapaśnikiem-sportowcem, ten każdą wolną chwilę od zajęć codziennych, czy też pracy zawodowej powinien poświęcić obranemu sportowi. W czasie przechadzki, maszerujac krokiem miarowym, przez liczenie w myśli równej ilości kroków dla wdechu i wydechu można stopniowo przygotować rytm oddechowy. Robi się to w sposób następujący: wdychanie robi się np. podczas 4 kroków, a przez 6 kroków wydychanie. Naturalnie tak wdech i jak i wydech wykonywać należy przez nos. Stopniowo zwiększając ilość kroków dla wdechu  wydechu rozwijamy sprawnośćorganów oddechowych i jednocześnie przyswajamy sobie rytmiczny oddech automatyczny bez liczenia na kroki. Rytm oddechowy jest w każdym sporcei waznym atutem zawodnika.
Ćwicząc oddech zapomocą biegu, w miejscowości wolnej od kurzu i szkodliwych wyziewów, zwiększamy stopniowo czas, lub przestrzeń wyznaczoną do przebycia. Zwiększanie to jednakze musi być stopniowe i rozkłada się na tygodnie i dziesiątki dni ćwiczebnych.
Ćwicząc oddech zapomocą biegu, należy zmieniać sposób zaprawy: raz biegać na wytrzymałość czyli na ilość czasu, to znów na szybkość, wreszcie przy dłuższej zaprawie stosować naprzemian obydwa sposoby niegania, lecz jak zaznaczyłem wyżej, zachowując najściślejsze stopniowanie, a z chwilą zmęczenia należy zawsze zaprzestać biegu.
W godzinach rannych, po wyjściu z pościeli, przy otwartem oknie wykonywac kilkanaście miarowych wdechów i wydechów przy jednoczesnym stosowaniu odpowiednich ruchów ramion. Początkujacy, któych ruchy nie są jeszcze pewne, powinni ćwiczyć przed lustrem, kontrolując prawidłowość wykonania. Raptowne wdechy jak i wydechy gwałtownie wykonane nie są wskazane.
Gdy się poczuje szum w uszach, lub ból głowy, nalezy zaprzestać ćwiczeń, jest to znakiem przemęczenia organizmu.
Przepracowanie mięśniowe objawia się w stwardnieniu mięśni w stanie odprężonym, kurczach, wreszcie bóli mięśni.
Po przejściu okrasu przygotowawczego nalezy przystąpić do metodycznego wykonywania pojedyńczych chwytów, ataków, obrony, kontrataków dla przyswojenia sobie pozycyj, jakie zająć należy do wykonania danego sposobu chwytu czy obrony. Jest to okres kiedy się już wchodzi w stan rzeczywistej zaprawy.
Jest rzeczą naturalną, że w tym okresie należy coś niecoś poświęcić dla własnych korzyści a dla dobra ulubionego sportu.
Używając słowo ulubiony, mam to przekonanie, że gdy poświęcamy kilka miesięcy takiej idei jak zdobycie sprawności fizycznej w sztuce zapaśniczej, to miłość do sportu musi się zrodzić w młodym, zdrowym organizmie. Pilnie i systematycznie uprawiane ćwiczenia i zabiegi najskuteczniej działają na postępy w zaprawie fizycznej; wprost przeciwnie dzieje sie, gdy nie zachowujemy systematyczności i zbyt forsujemy siły, tracąc daremnie energję. Wtedy to powstaje uczucie zniechęcenia, a nawet do pewnego stopnia będą i szkody, wywołane bezplanową nieregulowaną pracą.

Inicjatywa w walce

Inicjatywa w walce – Tomasz Piotrkowicz 

Narzucenie własnej inicjatywy w walce decyduje często o wygranej. Czym jest inicjatywa podczas walki? Jest to doprowadzenie do takiego przebiegu walki, jaki odpowiada nam ze względów psychicznych i fizycznych, a więc w rezultacie doprowadzenie do naszej wygranej. Przed dwudziestu laty fascynaci sztuk walki pytali mnie często, kto wygra w pojedynku na ulicy: bokser czy dżudoka? Najbardziej dydatkyczną odpowiedzią jest, że do takiego pojedynku nie dojdzie, sportowcy nie dążą do konfrontacji ulicznych. Z punktu widzenia taktyki odpowiedź jest następująca: wygra ten, który narzuci swój styl walki. Bokser będzie starał się utrzymać pewien dystans, zadawać ciosy, a nawet dopuścić do wymiany uderzeń, ponieważ jego odporność na ciosy i wprawa w blokowaniu ich są większe niż u dżudoki. Dżudoka, który uprawia styl walki typu zapaśniczego, będzie dążył do skrócenia dystansu (a jeśli jest bardzo silny, nawet do zwarcia), uchwycenia boksera i wykonania rzutu, dźwigni czy też duszenia. A więc zetkną się ze sobą dwie skrajnie rożne taktyki walki; przejęcie inicjatywy zadecyduje o wygranej.
Inicjatywa, rozpatrywana jako pojedyncza reakcja na atak, jest bardzo ważnym aspektem taktyki w sztukach walki. Japońska strategia walki mieczem, kijem czy też walki wręcz rozróżnia generalnie dwie sytuacje w pojedynczym starciu:
a) wczesne przejęcie inicjatywy (sen no sen),
b) późne przejęcie inicjatywy (go no sen).
Z sytuacją „b” mamy do czynienia od początku nauki sztuk walki. Napastnik atakuje, broniący się wykonuje blok i następnie kontratak. Klasyczny przykład późnego przejęcia inicjatywy. Odpowiadamy na atak przeciwnika, on rozpoczyna akcję, my ją kończymy, zadając decydujące uderzenie (u tradycjonalistów nazywane uderzeniem kończącym – z ang. „finishing blow”). Nasz blok wytrąca napastnika z równowagi, ruch przedramienia, dłoni albo stopy spycha kończynę przeciwnika w innym kierunku, przez co siła działająca na nas jest o wiele mniejsza i ma inny punkt przyłożenia.
Na treningu dochodzi jednak często do nieświadomego zafałszowania kolejności akcji. Późne przejęcie inicjatywy to przecież: 1) akcja napastnika, 2) reakcja broniącego, 3) kontrakcja broniącego. Tymczasem młodzi adepci, ćwicząc na komendy instruktora, zaczynają reagować na komendę, a nie na ruch przeciwnika. Zanim napastnik rozpoczyna atak, broniący się już się zaczyna wykonywać akcję defensywną. Prowadzi to do zbyt wczesnej (nerwowej) reakcji i odsłonięcia się. Klasyczny błąd w treningu, o którym napiszę szerzej kiedy indziej. Ideałem byłoby równoczesne zareagowanie przez atakującego i broniącego sie, ponieważ byłby to trening sytacji „a” – sen no sen. Ta sytuacja jest bardzo trudna do uchwycenia podczas treningu. Równoczesna akcja jest w zasadzie czymś pośrednim między sen no sen a go no sen, ale daje się jeszcze sterować komendami czy też znakami. W realnej walce musimy jednak wyczuć przeciwnika, by równocześnie z atakiem rozpocząć obronę. Klasyczne, wczesne przejęcie inicjatywy nazywamy też wyprzedzeniem lub przeciwnatarciem. Obejmuje trzy rodzaje sytuacji:
1) broniący wyczuwa zamiar atakującego i fizycznie wyprzedza jego akcję,
2) broniący wczuwa się w przeciwnika i równocześnie z jego atakiem rozpoczyna obronę,
3) broniący rozpoczyna obronę o ułamek sekundy później, ale jego akcja jest szybsza i polega na przesunięciu się do przodu, a nie jak w późnym przejęciu inicjatywy do tyłu, czy też pozostaniu w miejscu.

Nauka podcięć Vala Mijailovica

PODCIĘTY Nauka podcięcia stopą
Val Mijailovic

Zbliżając się do starego budynku słyszysz głuche uderzenia bosych stóp i przytłumione echa kiai (okrzyków). Okna są zaparowane, a powietrze przesiąknięte zapachem potu uderza cię w nozdrza gdy otwierasz drzwi dojo. Ostrożnie, aby nie zakłócić zajęć wspinasz się po starych skrzypiących schodach na balkon, mijając drzwi gabinetu mistrza. Na balkonie kilka osób z uwagą przygląda się zawodnikom. Gdy odwracają się by spojrzeć na ciebie, lekko kiwasz im głową, a oni ci odpowiadają. Ich powitaniu towarzyszy gest wyciągniętej ręki zapraszający cię do zajęcia miejsca. Głuche dudnienie i krzyki odwracają twoją uwagę od obserwatorów i pośpiesznie siadasz na krześle, kierując swoja uwagę na to, co się dzieje na parkiecie. „Boski widok” to twoje pierwsze wrażenie, widzisz to wszystko co się tam dzieje bardzo dokładnie. Energia unosząca się w górę porywa twego ducha i twoje ciało zaczyna drgać, spinać się i przechylać tak, jakbyś był jednym z tych, którzy robią uniki przed uderzeniami i kopnięciami. Przez pierwsze pięć minut twój duch miota się po całym parkiecie, aż twoje serce z wolna się uspokaja a zmysły znów zaczynają . funkcjonować.

Pierwsze wrażenia
Takie są moje wspomnienia z dojo mistrza Takayuki Kubota. W wieku czternastu lat przyszedłem do dojo aby obserwować mojego brata, Dragana, jak ćwi. czy z mistrzem Kubotą. Chodziłem tam każdego wieczora przez dwa tygodnie, widziałem jak ścierali krew z podłogi swoimi gi (strojami do ćwiczeń) i nastawiali sobie nawzajem wybite palce, a kiedy ćwiczyli kumite (sparingi) nie ustawali, dopóki jeden z walczących nie znalazł się na podłodze. Widziałem ich śmiech i cierpienie. Jednego wieczoru przyszedł mistrz Kubota i swoją łamaną angielszczyzną zapytał mnie, czy podoba mi się karate. Odpowiedziałem mu równie łamanym językiem „tak, bardzo ale, nie stać mnie na to”. On z góry już wiedział, jaka będzie moja odpowiedź i odrzekł „OK mały, podoba ci się karate, to przychodź i sprzątaj dojo dwa razy w tygodniu i ćwicz karate.” Nie czekając na moją odpowiedź wstał i zbiegł po skrzypiących schodach aby poprowadzić zajęcia. Tego wieczora widziałem, jak Kubota dosłownie zamiatał podłogę swoimi uczniami z czarnymi pasami. Większość z nich to byli policjanci i strażacy, górujący nad nim wzrostem. Z jakiegoś powodu czułem się jak gość honorowy, tak jakby te zajęcia były dedykowane specjalnie mnie, jako pewna forma inicjacji. Obserwowałem go jak podcinał, kontrował, znów podcinał, kontrował i podcinał. To był niesamowity widok widzieć człowieka o wadze 75 kilogramów jak podcina czarne pasy, wielkie chłopy 185 190 cm wzrostu, jakby to były małe dzieci. To było wprost nieprawdopodobne. Potem dowiedziałem się, że oglądałem samą śmietankę wśród zawodników pierwsze i drugie pokolenie amerykańskich studentów założyciela (soke) Międzynarodowego Stowarzyszenia Karate (International Karate Association IKA) Takayuki Kuboty. Byli to Harvey Eubanks, John Gehlson, Takemas Okuyama, Tonny Tulleners, Ralph Baily, Edo Hockin, Ben Otake, George Bird, Ted Bragakos, Ron McCauslan, Hank Hamilton, Hiro Fujishima, Isamu Manako, Ron Glaubitts, Dragan Mijailovic Bill Jobb, Paul McCaul, Dennis Loebs, Rod Patterson i inni. Miałem tylko czternaście lat ale poczułem jak wstępuje we mnie duch dojo.

Teorie
Następujące pięć sformułowań teoretycznych było mi dane słyszeć wielokrotnie w czasie moich treningów z różnymi zawodnikami w dojo Kuboty: „Umysł jak woda” mówił Tak Kubota. „Im są więksi tym ciężej upadają” to John Gehlson.
„Grawitacja, strach i ego mogą być twoimi najlepszymi sprzymierzeńcami, ale i najgorszymi wrogami” mówił George Bird.
„Nie idź wtedy kiedy jesteś gotowy, ale wtedy kiedy on jest gotowy” Ron Glaubitts.
„Dobre okazje pojawiają się wtedy, kiedy stajesz się cieniem swego przeciwnika” powtarzał Ron McCauslan.

Bezwładność
Zgodnie z pierwszym prawem dynamiki Newtona „ciało pozostaje w spoczynku lub też porusza się ze stałą prędkością po linii prostej, dopóki nie nastąpi zmiana tego stanu za przyczyną działania sił zewnętrznych”.^Tendencja do zachowania stanu rzeczy zwana jest bezwładnością. Okrąg opisany na podłodze wokół twoich stóp wyznacza obszar, w którym możesz zachować równowagę, zaś kierunek grawitacji wskazuje pionowa linia poprowadzona od pępka do podłogi. O ile ta linia pozostanie w obrębie okręgu, wtedy ciało zachowuje równowagę, jeśli wychodzi poza nią, to ją traci. Jeśli twój przeciwnik stoi w pozycji walki i nie porusza się, to nie stosuj podcięcia. Jest on zbyt stabilny a jego podstawa zbyt szeroka. To co musisz zrobić to ją zawęzić prowokując go, aby poruszył się, obojętnie w jakim kierunku. W momencie kiedy zaburzy stan bezwładności, można go skutecznie podcinać. Uwielbiałem walczyć z przeciwnikami, którzy podskakiwali, ponieważ dawali mi oni trzy możliwości podcięcia ich. Po pierwsze, w momencie kiedy odrywali się od ziemi, po drugie, gdy osiągali punkt najwyższy, po trzecie, tuż przed tym jak ich stopy dotknęły podłogi. W momencie kiedy stali już obiema stopami, było już za późno. Wyjątek od tej teorii stanowi sytuacja, gdy przeciwnik przenosi więcej niż 90% ciężaru ciała na przednią nogę. Wtedy można go przewrócić lekkim uderzeniem w wewnętrzną kostkę). Te same zasady obowiązują, gdy przeciwnik atakuje. Najpierw musi on przełamać bezwładność i w momencie kiedy środek ciężkości wychodzi poza podstawę (koło na podłodze) można go podcinać.
Pewnie zauważyłeś, że mówię „stopy” robię tak dlatego, że moim zdaniem wszystkie podcięcia powinny być wykonywane tak nisko, jak to tylko możliwe. Pamiętając o tym używaj swojego ciała tak jak miotły pewnym, gładkim ruchem. Aby wyćwiczyć ten ruch, powieś worek treningowy pod sufitem tak, aby lekko dotykał podłogi, potem, przy wyprostowanej nodze, skręć stopę tak, aby na jej podeszwie utworzyło się zagłębienie, powinno to wyglądać jak kij golfowy. Takiego ułożenia nogi używa się przy ofensywnych i defensywnych podcięciach. Przy podcięciach wewnętrznych to znaczy wykonywanych od środka na zewnątrz, wszystko jest tak samo z tym, że stopa jest ustawiona krawędzią, tak jak do bocznego kopnięcia. I teraz ustawionej w ten sposób nogi użyj tak jak miotły, podcinając w tył i nie zginając nogi. Przyjrzyjmy się teraz elementom dobrego podcięcia:
Podstawa: celem jest zawężenie podstawy przeciwnika.
Środek ciężkości: obserwuj linię grawitacji, gdy przeciwnik się porusza.
Koordynacja: ty i przeciwnik stajecie się jednością.
Pomoc: pomóż przeciwnikowi wyjść poza linię wyznaczającą podstawę.
Mocne podcięcie tylną stopą
Nazywam to podcięcie mocnym ale tak naprawdę to nie chodzi tu o użycie siły. Nadaje tej technice silę po prostu złożenie pędu dwóch ciał poruszających się w tym samym kierunku, które wytwarza próżnię energetyczną, co pozwala tak przewrócić przeciwnika, aby jego stopy wyleciały w powietrze. Jest to wręcz upokarzające podcięcie a jeśli kiedyś go doświadczyłeś, to znasz to uczucie kiedy leci się w powietrzu, machając rękami i mając nadzieję, że to właśnie ręce pierwsze dotkną ziemi, a nie tył głowy. To podcięcie jest wykonalne tylko w czasie ataku, bo przeciwnik musi unieść brodę i poruszać się do tyłu. To jest to, co w IKA nazywamy „złamanymi plecami” Taką pozycję przeciwnika osiąga się wykonując kazane to jest uderzenie przechodzące w pchnięcie. Ważne jest aby uderzyć nie przerywać pchnięcia tak, aby przeciwnik, działając instynktownie odchylił głowę w tył unosząc jednocześnie ciało w górę, unikając uderzenia w podbródek.

Pierwsze ustawienie
Chwytając przeciwnika delikatnie przyjmujemy niską postawę i łagodnym ruchem, jakby nigdy nic, przednią rękę opuszczamy na poziom pasa przeciwnika. Takie ustawienie sprawi, że przeciwnik widzi nas otwartych na kazane przednią ręką. W tym momencie przeciwnik zwykle się lekko unosi, już odczuwając, że może zyskać przewagę.

Wykonanie
Wypychając biodra do przodu, pchnij lub uderz przednią ręką po linii prostej w kierunku brody przeciwnika i nie przerywaj ruchu, dopóki przeciwnik nie zacznie się prostować, dołączając przednią nogę do tylnej, aby uniknąć uderzenia w podbródek. W tym momencie ty i przeciwnik skręcacie się jednocześnie. Teraz jest najlepszy moment. Twój przeciwnik jest pod kątem 60 stopni, odchylając się w tył kiedy twoja pięść zmierza ku jego podbródkowi. Twój ruch powoduję, że jego środek ciężkości przechodzi poza linię pięty i dalej się przesuwa. Pęd twojej przedniej ręki jest skierowany w przód i powoduje, że zaczynasz się unosić. Zaczynasz uderzenie cofniętą ręką, co powoduje skręcenie bioder, a twoja prawa noga wykonuje mocne podcięcie w czasie wykonywania techniki cofniętą ręką. Tak jakbyś zamiata! miotłą, umieszczasz swoją przednią stopę z tyłu łydki przeciwnika i wykonujesz ruch w tym kierunku. Obie jego nogi wylecą do góry, a Matka Grawitacja dokona dzieła. Jego głowa leci teraz szybciej niż przy normalnym upadku, ponieważ przyspieszył jej ruch ruch jego stóp. Przeciwnik wyląduje przed tobą po prawej stronie doskonałe ustawienie do wykonania uderzenia z cofniętej ręki, lewej w tym przypadku.
Ta technika jest bardzo niebezpieczna ponieważ przeciwnik upada do tyłu głową naprzód w przyśpieszonym tempie. Wykonując ćwiczenia z partnerem zawsze asekuruj go, chwytając za kołnierz gi i pociągając lekko w przód, tak aby upadł płasko na podłogę.
Podcięcia nie wymagają wiele siły. Dobre podcięcie zależy od bycia we właściwym czasie i we właściwym miejscu, a przeciwnik nie powinien odczuwać uderzenia kiedy go podcinasz. Dlaczego? Ponieważ zawsze wędrujesz za swoim przeciwnikiem a twoje podcięcie to albo przyciąganie przedniej stopy albo podążanie za nią. Wszystko co masz do zrobienia, to pomóc postawić przeciwnikowi nogę tam gdzie chcesz żeby ją postawił, to znaczy poza podstawą.
Mocne podcięcie przednią nogą jest mniej niebezpieczne i łatwiejsze do wykonania. Obie strony w pozycji frontalnej, prawa noga z tyłu. To podcięcie wykonuje się, gdy przeciwnik zmienia stopy robiąc krok w tył lewą nogą. Podcina się w momencie, gdy nogi są skrzyżowane a obie stopy blisko siebie. W tej technice musisz przesunąć się do przodu i podcinać przednią nogą.

Drugie ustawienie
Obie strony w lewej pozycji, wykonujesz lekki ruch do przodu, jakbyś chciał zastosować przednie kopnięcie. Ten ruch sugeruje przeciwnikowi, że może się spodziewać silnego ataku. Jeśli przesuwa się w tył, nie podcinaj bo nie zyskasz przewagi, dalej jest w stabilnej pozycji i gotowy; jeśli natomiast robi krok w tył, to już przegrał, choć ty jeszcze nie wykonałeś podcięcia, w tym momencie to już tylko kwestia zgrania w czasie.

Wykonanie
Przyjmij pozycję otwartą i pozwól się parę razy zaatakować, w ten sposób jego ego zaczyna szaleć, im więcej tym lepiej. Teraz ustaw się jak poprzednio, przyjmując nieco niższą i szerszą pozycję, powoli przesuń się do przodu przestawiając stopę, rozpocznij obrót bioder tak jakbyś chciał mocno kopnąć. Kiedy przeciwnik zacznie podnosić stopę aby się wycofać, zamiast wykonać kopnięcie, znów przesuń się wprzód i zacznij pchnięcie kazame robi(c w tym samym czasie pół kroku, pamiętaj, musisz podążać za nim. W tym czasie przestawia on swoją przednią nogę i zaczyna pchać prawą nogę aby uniknąć kazame. W tej pozycji jego plecy są złamane w chwili kiedy ty zaczynasz nabierać rozpędu. Utrzymując lewą nogę w pozycji wyprostowanej, poruszasz się prawie stykaj(c się z nim biodrem i podcinasz od podłogi w górę, celując w tylną nogę. Tak naprawdę, to nie ma znaczenia gdzie znajduje się w tym momencie jego przednia noga obie jego stopy wylecą w górę, a głowa zmierza do podłogi. Ćwicz przesuwanie się ślizgając się w przód i w tył, jak najbliżej podłogi, a także na boki zachowując tę samą odległość między stopami. W prawidłowym wykonaniu pomoże ci ta zasada zaczynaj od nogi, w kierunku której chcesz się poruszać, więc jeśli chcesz iść w lewo zacznij od lewej stopy, trzymaj ją blisko podłogi i odpychaj prawą. Jeśli chcesz się wycofać, unieś lekko tylną nogę i odpychaj przednią. Takie przesuwanie się jest lepsze niż stawianie kroków, ponieważ pozwala ci pozostać na tym samym poziomie co jest niezwykle istotne dla utrzymania i zamaskowania dystansu, dodatkowa zaleta: przesuwanie się jest szybsze niż przechodzenie.

Podcięcie zewnętrzne
Jest to najczęściej spotykane podcięcie, ulubione przez tradycjonalistów, ale jest ono mało skuteczne w większości wypadków gdyż ćwiczący wykonują je ruchem okrągłym. W rezultacie albo nie trafiają w nogę przeciwnika, albo zdąży on unieść nogę w górę, co w obydwu wypadkach naraża na kontrę. To podcięcie może być bardziej skuteczne jeśli wykonamy je w trochę inny, prostszy sposób. Nakreśl linię idącą od twojej tylnej stopy przez przednią stopę przeciwnika, w kierunku dużego palca tylnej stopy. Umieść swoją stopę na jego przedniej kostce i podetnij w kierunku tylnego kolana. Takie wykonanie zaburza równowagę, szczególnie jeśli przeciwnik unosi przednią stopę aby uniknąć podcięcia. Pomagasz mu w tym, aż obie jego stopy znajdą się w powietrzu. To podniesienie nie zakończy się upadkiem na podłogę, ale możesz w taki sposób zarobić punkt. Podcięcie zewnętrzne najkorzystniej jest wykonywać kiedy przeciwnik poprawia swoją postawę.

Ustawienie
Jesteś razem z przeciwnikiem w lewej pozycji. Przesuń swoją tylną (prawą) nogę w prawo i powoli przesuń przednią stopę zachowując stabilna pozycję, ważne jest aby wykonywać ten ruch powoli, to sprawia, że przeciwnik ma wrażenie, że wycofałeś się i jesteś poza zasięgiem. Następnie, zmuszasz go do zmiany pozycji. Obserwuj jego zachowanie, jeśli przesunie przednią stopę w poprzek podłogi i poprawi, nie podcinaj, ale jeśli uniesie przednią nogę i podejdzie nieco bliżej, dołączając tylną nogę, wtedy łatwo wykonasz podcięcie.

Wykonanie
Powtórz jeszcze raz to samo, robiąc tym razem większy krok i powoli przyciągnij przednią stopę aby ustalić pozycję. W większości wypadków przeciwnik podąży za twoim ruchem przemieszczając najpierw górną część ciała. W czasie gdy wykonuje obrót ciałem i unosi przednią stopę możesz wykonać podcięcie, pamiętaj, że jesteś w przewadze, gotowy. Ćwicząc tę technikę, obie strony powinny stać tak, aby prawe nogi były z tyłu. W linii prostej podetnij stopę przeciwnika w kierunku tylnego kolana, a potem zatrzymaj podcięcie w górnej fazie tak długo, jak jest to tylko możliwe.

Podcięcie wewnętrzne (szpagatowe)
Nazywam je podcięciem bezwysiłkowym, ponieważ najłatwiej je wykonać przy wycofywaniu się. Wykonuje się je wtedy, gdy przeciwnik uderza przednią bądź cofniętą ręką. Kiedy idzie za uderzeniem, wycofujesz się i zabierasz jego przednią nogę ze sobą. Można to wykonać na trzy sposoby. Pierwszy to uderzenie wewnętrzne, kiedy poziomy ruch twojej stopy wybija stopę przeciwnika na zewnątrz, a on upada na twarz. Drugi, pociągasz jego nogę w kierunku swojej tylnej nogi, a on upada do pozycji siedzącej i trzeci, kiedy uderza z cofniętej ręki, zmieniasz w tym czasie pozycję i krawędzią prawej stopy unosisz jego lewą stopę.
Pierwsza opcja wymaga ćwiczenia przesuwania w tyi i uderzania prawą stopą przedniej nogi przeciwnika na zewnątrz, zanim dotknie ona podłogi. W drugiej opcji przednia stopa pozostaje wyciągnięta, gdy ty się cofasz, pozwalając aby przednia stopa przeciwnika przesunęła się przed twoimi palcami, a potem zahaczasz i zmuszasz do postawienia kroku dalej niż zamierzał. W trzeciej opcji zmiana i podcięcie są wykonane jednocześnie.

Podcięcie wewnętrzne
To podcięcie może być zastosowane w czasie kombinacji ofensywnych, zasadniczo wszystko co jest wymagane, to wywieranie ciągłego nacisku na przeciwnika. Atakując wchodzisz w przeciwnika, a kiedy zacznie się wycofywać, pomagasz mu podcinając wycofującą się nogę pod kątem 90 stopni od środka, dobrze jeśli jego głowa jest przechylona w tył. Ćwicząc można stosować dowolne kombinacje ciosów, w momencie kiedy twoja stopa dotyka podłogi, przesuwasz się i podcinasz przednią nogą na zewnątrz.

Podcięcie obrotowe (jednym palcem)
Podcięcie obrotowe, czyli jednym palcem są unikatowe i spektakularne. Podstawowa teoria głosi, ze jeśli jesteś w stanie schwytać gi przeciwnika przynajmniej jednym palcem (nawet za majtki), to powinieneś być w stanie go podciąć. Jest to najbardziej skuteczne w przypadku zawodników którzy są uparci i ich atak jest długotrwały. Zasada jest bardzo prosta: kiedy przeciwnik zażarcie atakuje, wycofaj się rozciągając ramiona jak najdalej odbijając jego ciosy, przeciwnikowi jest trudno złożyć się do kopnięcia, bo musi dosłownie biec. Jeśli twoje ramiona pozostają rozłożone i odbijasz bądź kierujesz jego ciosy gdzie chcesz, to w taki sposób równoważysz jego rozpęd i jesteś w przewadze. Zmieniasz kierunek tak, jakbyś chciał uciec z ringu, a kiedy zaczyna podążać za tobą, zacznij kierować jego ciosami przesuwając rękami po jego ramieniu od łokcia do nadgarstka. Zginasz palce i czujesz jak jego gi prześlizguje się w twoich dłoniach, gdy wycofuje rękę po ciosie. W tym momencie robisz ciasny obrót wycofując tylną nogę. Chwytasz rękaw jego gi dowolnym palcem, usztywniasz i rozciągasz drugą nogę, tworząc barierę. Używając wyciągniętego ramienia i trzymając gi obracasz się na pięcie tylnej nogi przechylając w tył, jak tylko możliwe. Przeciwnik przewróci się, a siła odśrodkowa odrzuci go od ciebie. Zawsze wolę kierować uderzeniami mojego przeciwnika niż je blokować, w ten sposób nie czuje się on zagrożony. Umacnianie wiary przeciwnika w skuteczność jego technik jest bardzo ważna, jeśli wydaje mu się, że osiągnął swój cel, to wtedy wygrywasz. Pozycja wyjściowa do wykonania techniki: stańcie z partnerem w odległości takiej jak szerokość barków. Partner wyciąga ramiona, chwytasz jego gi przy nadgarstku, ściśnij, wykonaj obrót i pociągnij oba jego ramiona w kierunku swoich bioder, spowoduje to ruch jego łokci. Lewą stopą zrób szeroki krok w lewo, wyprostuj prawą nogę i ustaw stopę do podcięcia, pochyl się w tył, ściśnij i pociągnij całym ciężarem ciała w tył nie przechylając pleców, obracaj się na pięcie tylnej nogi ile się tylko da, zachowując postawę.

Co należy ćwiczyć w sparingach:
1. Oczyść swój umysł z poczucia własnej ważności, dumy i poczucia kim jesteś nie chwal, ani nie gań się. Stań się istotą neutralną, która istnieje tylko tu i teraz, ni mniej ni więcej. Czy powali cię jeden przeciwnik, czy wielu to nie ma znaczenia, jesteś tu aby przetrwać.
2. Zawsze utrzymuj dystans, ćwicz umieszczając w swojej wyobraźni kawałek drewna między twoim brzuchem, a brzuchem przeciwnika, gdy przesuwa się do przodu ty się cofasz i vice versa.
3. Bądź rozluźniony i zrelaksowany, bo to daje siłę i szybkość. Sztywność powoduje złą postawę i zmęczenie.
4. Nie powtarzaj tej samej techniki. Nie planuj technik, pozwól swoim instynktom zadecydować co i kiedy stosować. Planowane techniki są skuteczne tylko przeciwko partnerowi mniej zaawansowanemu niż ty.
5. Zmuś się do ćwiczenia prawą i lewą ręką. Bitwy przybierają różne formy i musimy się do tego dostosować.
6. Słuchaj swego ciała, ono zawsze do ciebie przemawia, powie ci kiedy możesz ćwiczyć, a kiedy nie.
7. Odsłoń się i czekaj, aż odczujesz pełne zaangażowanie przeciwnika w jego technikę, wtedy reaguj.
8. Kiedy uderzasz, uderzaj prawdziwie. Kiedy reagujesz, wkładaj w to całą siłę. Piorun nigdy nie zatrzymuje się wpół drogi.